NOCNY PORTIER.DOŚWIADCZENIE

(KOSTIUMY , ROLA)

scenariusz i reż. Seb Majewski, Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu (2023)

„Nocny Portier. Doświadczenie” to poruszający spektakl inspirowany filmem Liliany Cavani. Przedstawienie ukazuje wojnę pozbawioną heroizmu – bez zwycięzców, przegranych i militarnego patosu. Wojna staje się tu przestrzenią perwersji, w której uruchamiają się najciemniejsze instynkty, a człowiek zostaje sprowadzony z poziomu filozofii do fizjologii.

Spektakl przywraca pamięć o więźniarkach zmuszanych do pracy w przyobozowych domach publicznych – kobietach, których cierpienie po wojnie zostało przemilczane i pozbawione zadośćuczynienia. Jednocześnie odsłania moralną dwuznaczność „najporządniejszych Niemców”, uwikłanych w system zależności i politykę wypaczającą sprawiedliwość, prowadząc do pytania: kto naprawdę wygrał tę wojnę. Przy muzyce Bacha i Straussa spektakl bada traumę, milczenie i nieopowiedziane historie ofiar nazizmu – Żydów, kobiet poddanych przemocy i homoseksualistów. To spojrzenie na „mniej znane oblicze zła”, przeznaczone wyłącznie dla dorosłych widzów.

W tym świecie pojawiam się także ja – jako projektantka mody obecna na scenie i twórczyni kostiumów. Jeden z nich powstaje każdorazowo na żywo, na oczach widzów; to moment, w którym ubieram nowo przybyłą do obozu więźniarkę. Ten gest jest dla mnie jednym z najmocniejszych elementów spektaklu – materializuje przemoc systemu, który odbierał kobietom nie tylko wolność, lecz także tożsamość. Tworzenie kostiumu w czasie rzeczywistym staje się formą opowieści, która nie potrzebuje słów.

Celowo estetyzuję tę opowieść poprzez kostium. W świecie, w którym ciało więźniarki staje się przedmiotem, a jej człowieczeństwo zostaje odebrane, estetyka staje się narzędziem oporu – sposobem na przywrócenie jej widzialności, godności i indywidualności. Piękno nie łagodzi tu okrucieństwa, lecz je uwidacznia; działa jak kontrapunkt, który pozwala zobaczyć przemoc w całej jej nieludzkiej skali.

Zaprojektowane przeze mnie kostiumy łączą elegancję rodem z wybiegów Yves Saint Laurent, funkcjonalność kombinezonów roboczych i miękkość kimona. Całość spaja motyw ręcznie malowanych przeze mnie chabrów – wyciągnięty bezpośrednio z tekstu spektaklu nawiązującego do filmu Kornblumenblau. Ten niepozorny kwiat staje się znakiem pamięci, śladem po czymś kruchym, co przetrwało mimo brutalności świata. W mojej pracy chabry są jak oddech w dusznej przestrzeni obozu – delikatne, ale nieusuwalne. Ten wizualny język buduję świadomie: balansuję między estetyką a okrucieństwem, między pięknem a przemocą, między sceną a pamięcią.

fot. Tobiasz Papuczys